á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest rządzić telewizją? Ustalać ilość reklam i ich częstotliwość, dodawać lub zdejmować filmy... Jest to ciężki orzech do zgryzienia, bo złym ruchem można stracić oglądacza. Jeśli ciekawi Was ten temat, sięgnijcie po niniejszy utwór.
Książka składa się z sześciu wywiadów. Pytania są rzeczowe, niektóre kontrowersyjne. O swych rządach mówią: Maciej Szczepański, Janusz Zaorski, Wiesław Walendziak, Robert Kwiatkowski, Andrzej Urbański oraz Juliusz Braun. Każdy z nich mówi prawdę, tu nie ma miejsca na kłamstwa.
Maciej Szczepański: Dobry dziennikarz musi mieć dwie rzeczy: poglądy i zdrową wątrobę. To zawód, w którym się pije. Czasem zdarzało się, że człowiek trochę przesadził, ale plotki, że rzekomo skądś mnie wynosili, to był atak polityczny na mnie i na Gierka.
Janusz Zaorski: Z Niną Terentiew byłem na ty, a ona, jak mnie zobaczyła, to zaczęła mi mówić: 'panie prezesie'. Bali się mnie wszyscy. Dosłownie wszyscy.
Wiesław Walendziak: Na Woronicza gromadzi się negatywna energia.
Robert Kwiatkowski: Michnik na komisji śledczej mówił, że produkcja "Quo Vadis" to była jedna wielka pralnia. Potem za pralnię zabrały się wszystkie służby i co z tego wyszło? Gówno wyszło, bo co miało wyjść.
Andrzej Urbański: Gy byłem prezesem, gdziekolwiek widział panie w stylu Agnieszki Holland, to je goniłem. Programów oddanych w ręce artystów po prostu nikt nie ogląda, bo to są pierdoły kompletne.
Juliusz Braun: Przepraszam, ale w sprawie programu "Rolnik szuka żony" pani Szczuka głupoty opowiada, a pani profesor Środa jeszcze większe.
Książka spodobała mi się, bo uświadomiła mnie, co działo się w TVP w ostatnich dekadach.