á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
Uhonorowanie „Najady” Nagrodą im. Wilhelma Macha wydaje mi się symbolicznie bardzo trafne. Czytając książkę Oryszyn, dostrzegałam bowiem pewne pokrewieństwo między bohaterami Oryszyn a postaciami z Machowego „Życia dużego i małego”. (...) Dziś Oryszyn niemal odruchowo zestawia się z Myśliwskim, a ja proponuję: zacznij od… Macha ;) W obydwu utworach wieś nie jest tłem, ale miejscem uniwersalnych ludzkich doświadczeń.
Jakże przyjemnie było również odnaleźć w tym tekście wyraźne nawiązanie do piewcy „cudnych manowców” – w słowach: „i przebywszy te czarne, zwilgłe przestrzenie w jasne przestrzenie, w widoku nad widoki, w cudne manowce – jak mówi jeden wielki na ziemi, o tym największym na górze pisząc”.
Na zakończenie refleksja, która wydała mi się szczególnie interesująca: „Bo człowiekowi potrzebne korzenie, żeby miał się czym żywić. Te korzenie – to dla każdego inne, my nie drzewa, tylko one mają jednakie korzenie. (…) A archeologowie po co ziemię przekopują, jak nie po to, by wkorzenić ludzi, by dać im pewność, że żyją od tysięcy lat, że wzięli się skąd trzeba, a nie ot tak sobie, nie wiadomo skąd. Tak to jest – filozofowie górą, a archeologowie dołem”.